Jak w tytule, labradoryty wracają! Nie ma w tym nic dziwnego bo nie od dziś wiadomo, że uwielbiam te kamienie! Na pewno jeszcze nie raz pojawią się w moich pracach, w końcu mam ich całkiem sporą kolekcję ;)
Na początek fasetowana pastylka szarego labradorytu w oplocie według tutoriala Weroniki Kaczor - Weraph. Możecie go zobaczyć
tutaj
Do oplotu użyłam koralików Toho 11 galvanized aluminium i matte galvanized aluminium.
 |
| Jedna strona |
 |
| ...i druga |
|
|
|
Drugi wisior był pewnym wyzwaniem, kamień był duży, nieregularny, bez płaskiej powierzchni, dzięki której można go przykleić, bez przewierconej dziurki... Po prostu : kamień. Został więc ubrany siatkę z koralików Toho i Miyuki.
Następny jest pierścionek z koralików Miyuki
Na koniec eksperyment kolorystyczny. Do tej pory do labradorytów używałam koralików w neutralnych kolorach. Tym razem postanowiłam spróbować trochę bardziej wyrazistego koloru. A oto efekt: kamyki zyskały przepiękny błękitny odcień , ledwo widoczny gdy były bez oprawy.